Zapiekanka, którą dziś prezentuję, to specjalność mojego męża dla gości. Ja za nią nie przepadam, gdyż nie jestem fanem kiełbas, ale cała reszta się tym zajada. Zwłaszcza mężczyźni. Ilość składników zależy od formy, jaką wybierzemy. Mąż korzysta z okrągłego naczynia żaroodpornego o średnicy 29 cm. Zapiekanki wychodzi na ok. 4 osoby. Trudno jest ładnie ująć taką zapiekankę na zdjęciu, ale warta jest niewielkiego wysiłku, by zachwycać się jej smakiem. Nawet mąż siedzący obok, gdy tylko zobaczył jej zdjęcie, rozmarzył się, że znów by sobie taką zjadł.
Składniki (na 4 osoby):
- ok. 5 ziemniaków średniej wielkości,
- ok. 0,5 kg dobrej kiełbasy śląskiej, polskiej lub bydgoskiej,
- 1-1,5 szklanki słodkiej gęstej śmietanki (mąż używał również śmietankę kwaśną, więc do wyboru),
- sól, pieprz, słodka papryka, inne ulubione przyprawy,
- przyprawa do zup i sosów, np. wegeta domowej roboty,
- 30 dag żółtego sera.
Sposób wykonania:
Obrane ziemniaki kroimy w grubsze i duże plastry. Kiełbasę kroimy w plasterki. Naczynie żaroodporne smarujemy tłuszczem. Na spód układamy warstwę ziemniaków, posypujemy ją solą, wegetą, słodką papryką i innymi przyprawami. Na ziemniaki nakładamy warstwę kiełbasy, później znów warstwę ziemniaki i przyprawy. Kładziemy następną warstwę kiełbasy. Ile warstw wyjdzie, zależy od ilości składników i wielkości naczynia. Całość zalewamy śmietaną. Na koniec posypać startym żółtym serem. Zapiekankę pieczemy 30-40 minut w temperaturze 180°C.